(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 4".)
Każda nawet największa podróż zaczyna się
od pierwszego kroku. Szansa zaś sukcesu
owej podróży jest tym wyższa, im na wcześniejszym
kroku naszej drogi zdefiniujemy sobie dokładnie
cel podróży oraz drogę po której zamierzamy
dotrzeć do tego celu. Niniejsza strona internetowa
definiuje właśnie cel drogi ludzkości do zbudowania
samochodu który nie generuje żadnych
zanieczyszczeń ani niebezpiecznych emisji,
który trwale rozwiązuje problem coraz bliższego
"kryzysu energetycznego" ludzkości,
a jednocześnie który jest ekonomiczny,
bezpieczny, oraz łatwy w codziennym
użytkowaniu.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Jakie są cele tej strony:
Dwa najpoważniejsze problemy które grożą
całkowitym zniszczeniem obecnej cywilizacji
technicznej na Ziemi, to (a) rosnące
zanieczyszczenie naturalnego środowiska,
oraz (2) zbliżający się nieodwołalnie "kryzys
energetyczny" - czyli wyczerpywanie się
dotychczasowych źródeł energii.
Dlatego głównym celem niniejszej strony
internetowej oraz materiału ilustracyjnego
który ukazałem tutaj czytelnikowi,
jest zaprezentowanie celów jakie są możliwe
do osiągnięcia dla wypracowania dla
naszej cywilizacji samochodów które (a) nie
powodują zanieczyszczeń powietrza ani
naturalnego środowiska, oraz które (b) trwale
eliminują problem nadchodzącego "kryzysu
energetycznego" - znaczy zapobiegają całkowitemu
wyczerpaniu się zasobów energetycznych,
a na dodatek które (c) są też ekonomiczne,
bezpieczne, oraz łatwe w codziennym użytkowaniu.
Część #B:
Podstawowe definicje i pojęcia:
#B1.
Jakie rodzaje "bezzanieczyszczeniowych samochodów" wyłaniają się z dotychczasowych badań i analiz:
Termin "eco-cars" jest angielskojęzyczną
nazwą dla samochodów które wcale nie
zanieczyszczają ani powietrza ani naturalnego
środowiska, a jednocześnie które są
dogodne i ekonomiczne w eksploatacji
oraz trwale rozwiązują coraz silniej paraliżujący
ludzkość tzw. "kryzys energetyczny".
Jak dotychczas nasza cywilizacja wypracowała
dwie wysoce obiecujące na przyszłość zasady
działania takich samochodów. Mianowicie działają
one albo na zasadzie (a) dzisiejszych
samochodów spalinowych które zamiast paliwa
bazującego na ropie (np. benzyny) spalają wodór,
albo też na zasadzie (b) dzisiejszych
samochodów elektrycznych zasilanych w prąd
na jakiś sposób który nadaje samochodowi
osiągi których użytkownicy się domagają.
Oczywiście, powszechnie wiadomo że dzisiejsze
laboratoria pracują oficjalnie nad całym szeregiem
dalszych usprawnień dzisiejszych samochodów.
Przykładowo budowane są samochody-hybrydy
czy samochody z ogniwami paliwowymi. Jednak
wszystkie te dalsze odmiany samochodów niestety
ciągle zużywają albo paliwo bazujące na ropie
naftowej, albo też biologiczne paliwo rosnące na
glebach które powinny produkować żywność dla
głodujących narodów. Ponieważ zaś tak czy inaczej
ropa naftowa oraz rezerwy gleby uprawnej pewnego
dnia ulegną całkowitemu wyczerpaniu na Ziemi,
owe rozliczne dalsze odmiany samochodów na
paliwa naftowe lub biologiczne są jedynie tymczasowym
przesunięciem (odkładaniem) na później poszukiwań
rozwiązania dla problemu paliwa, w które to opóźnienie
zupełnie NIE warto inwestować ludzkich wysiłków.
Na przekór więc że daje one "publicity stuns"
sprawiające wrażenie że coś się robi dla poprawy
sytuacji, faktycznie tylko rozprasza ono ludzkie
wysiłki i uwagę, a wcale NIE dostarcza trwałego
rozwiązania problemu.
Część #C:
Samochód spalinowy zasilany wodorem który
on sam telekinetycznie dysocjuje z wody - czyli tzw.
samochód na wodę:
#C1.
Opisy obecnie istniejących "samochodów na wodę":
"Samochody na wodę" już zmodyfikowane
i użytkowane przez oddanych ich idei hobbystów,
niezależnie od wszystkich podzespołów od
dawna istniejących w obecnych samochodach,
dodatkowo zwierają w sobie niewielki
"dysocjator wody" konwencjonalnego
rodzaju. Dysocjator ten rozkłada wodę na
wodór i na tlen, konsumując do tego celu
elektryczność pobieraną z akumulatora lub
prądnicy samochodu. Dla bezpieczeństwa tlen
typowo jest upuszczany w powietrze, zaś wodór
jest dodawany do mieszanki paliwowo-powietrznej
zasysanej do cylindrów. Po zapłonie owej mieszanki
wodoru z powietrzem i z paliwem, temperatura
spalania w cylindrach ulega znacznemu
podwyższeniu. Jednocześnie wytworzony
płomień wodorowy działa jako rodzaj jakby
katalizatora. Z kolei owa podwyższona temperatura
spalania w cylindrach, w połączeniu z katalizującym
działaniem płomienia wodorowego powoduje
cały szereg korzystnych następstw. Przykładowo
czyni ono spalanie paliwa znacznie wydajniejsze
i efektywniejsze. Generuje znacznie więcej energii
z jednostki paliwa. Eliminuje dym ze spalin. Poprawia
osiągi danego samochodu. Zaoszczędza znaczną
ilość benzyny. Itd., itp. Wstępne informacje na temat
dzisiejszych "samochodów na wodę" podane zostały
w punkcie #G2 odrębnej strony internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
#C2.
Konwencjonalna dysocjacja wody w już istniejących "samochodach na wodę" - czyli jak samemu zbudować prosty dysocjator do swojego samochodu:
Konwencjonalny dysociator wody do wbudowania
w nasz "samochód na wodę" jest ogromnie prosty.
Słyszałem twierdzenie, że metodą "zrób to sam" i
wykorzystując do jego budowy materiały odpadkowe,
daje się go zbudować kosztem tylko około 50 dolarów.
Jednocześnie jego użycie w samochodach o dużym
spalaniu pozwala podobno zaoszczędzić około 100
dolarów na tydzień.
Podstawowym podzespołem konwencjonalnego
dysocjatora wody jest owalny "pojemnik dysocjujący"
(D) w którym dysocjacja ta jest dokonywana -
patrz "Rys. #C1" poniżej. Pojemnik ten cały
zapełniony jest "wodą" (W) dostarczaną do niego
z odrębnego większego zbiornika (T) na wodę.
To owa woda (W) jest poddawana dysocjacji.
Aby zaś zintensyfikować jej dysocjację, owa woda
posida dodatek około jednej łyżki kuchennej
"sody oczyszczonej". Górna połowa owego
"pojemnika dysocjującego" (D) jest rozdzielona
pionową "przegrodą" (S) jakby na dwie odrębne
podkomory anodową (+) i katodową (-). W centrum
każdej z owych dwóch podkomór umieszczona
jest pionowa elektroda. (Hobbyści typowo używają
w tym celu grafitowego rdzenia ze starej baterii.
Ponieważ elektrody te okresowo dobrze jest
wymieniać, typowo sposób ich osadzenia powinien
umożliwiać wymianę na nowe bez popsucia
hermetyczności dysocjatora.) Elektroda zwana
"anodą" (A+), która uwalnia tlen (O), podłączona
jest do bieguna (B+) zasilania prądem. Z kolei
elektroda zwana "katodą" (C-), która uwalnia
wodór, podłączona jest do bieguna (B-) zasilania
prądem. Obie elektrody (A+) i (C-) są podłączone
przewodami do odpowiednich biegunów akumulatora
(B+) i (B-) lub prądnicy samochodu. Po zastartowaniu
silnika samochodu, elektrody (A+) i (C-) zasilane
prądem rozkładają wodę (W) na dwa gazy, mianowicie
na wodór (H) i na tlen (O). Każdy z tych gazów
gromadzi się w górnej części podkomory (+) i (-)
w jakiej jest wytworzony. Znaczy dla bezpieczeństwa
(patrz punkt #C3 poniżej) oba te gazy są oddzielone
od siebie. Stamtąd niepalnymi rurkami (PH) i (PO)
gazy te są doprowadzane do dwóch odrębnych
"zaworów wodnych" (VH) i (VO). Zawory te służą
ucinaniu ewentualnego płomienia powstałego np.
gdyby samochód "kichnął w gaźnik". Mają one
formę małych pojemników (np. butelek) zapełnionych
wodą, w której każdy z gazów musi bulgotać się
poprzez wodę. Na wypadek więc przypadkowego
zapalenia się wodoru, lub np. zapalenia zanieczyszczeń
z rurki z tlenem, płomień uległby ucięciu na owej
wodzie. Oczywiście woda w owych "zaworach wodnych"
wyparowuje relatywnie szybko. Jeśli więc są one
indywidualnie zasilane w wodę (tak jak na poniższym
rysunku) wówczas wymagają one częstego ręcznego
uzupełniania ich wody. Jeśli zaś podłączone są one
rurkami z głównym zbiornikiem (T) na wodę, wówczas
ich zasilanie następuje samoczynnie wodą z owego zbiornika.
Po przebulgotaniu się przez "zawory wodne", tlen (O)
jest upuszczany do powietrza rurką (FO) z dala od
jakiegokolwiek źródła ciepła lub iskier. Natomiast
wodór (H) jest dostarczany rurką (FH) do powietrza
wsysanego do cylindrów.
W tym miejscu należy wyraźnie podkreślić, że
owego rozgraniczania tlenu (O) od wodoru (H),
połączone z upuszczaniem tlenu (O) do atmosfery,
w "samochodach na wodę" należy dokonywać
dla bezpieczeństwa - tak jak to wyjaśnia punkt
#C3 poniżej. Chodzi bowiem o to, aby owym
mieszaniem wodoru z powietrzem dopiero w
ostatniej fazie zasilania cylindra w wodór,
utrudniać niebezpieczeństwo zapalenia się
wodoru. Wszakże gdyby do cylinda doprowadzało
się mieszankę wodoru i tlenu, znaczy NIE
rozgraniczało wodoru od tlenu ani nie upuszczało
tlenu do atmosfery, wówczas doprowadzana
do gaźnika samochodu, bogata w tlen mieszanina
obu tych gazów byłaby łatwo-zapalna.
Stąd mogłaby ona doznać przypadkowego zapalenia.
To zaś wprowadzałoby dodatkowe niebezpieczeństwo
przypadkowego pożaru lub eksplozji.
Rys. #C1: Konstrukcja i podstawowe
podzespoły konwencjonalnego
dysocjatora wody dla "samochodu
na wodę" - kurtezy Szod'a.
(Kliknij na powyższy rysunek aby zobaczyć go w powiększeniu lub aby przemieścić go w odmienne miejsce ekranu.)
Symbole: A - anoda (A+) uwalniająca tlen ponieważ
podłączona jest do bieguna (B+) samochodowego
akumulatora lub prądnicy, B- i B+ - bieguny
akumulatora lub prądnicy zasilającej dysocjator
w stały prąd elektryczny, C - katoda (C-) uwalniająca
wodór ponieważ podłączona jest do bieguna (B-)
samochodowego akumulatora lub prądnicy,
D - główny pojemnik dysocjatora, FH - ujście
wodoru na wlocie powietrza do gaźnika, FO -
ulot tlenu do atmosfery, (H) - wodór, (O) - tlen,
PH i PO - niepalne rurki odprowadzające
wodór (H) i tlen (O) do zaworów wodnych (VH) i (VO),
S - pionowa przegroda dzieląca górną połowę
dysocjatora (D) na dwie podkomory, T - duży zbiornik
na wodę, TD - rurka doprowadzająca wodę ze
zbiornika na wodę (T) do dysocjatora (D),
VH i VO - zawory wodne ucinające ewentualny
płomień który mógłby rozprzestrzeniać się w
górę przewodów (FH) lub (FO) odprowadzających
wodór (H) lub tlen (O), W - woda zużywana jako
paliwo.
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej ilustracji z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na tą ilustrację. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie
są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą
posiadanego przez siebie software graficznego.
Jeśli życzysz sobie przesunąć
daną ilustrację (tj. fotografię lub rysunek), znaczy
chcesz przemieścić ją w inne miejsce ekranu
z którego właśnie czytasz jego opis, wówczas
powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na
nią aby spowodować pojawienie się tej ilustracji
(zdjęcia lub rysunku) w odrębnym okienku, (2)
zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka
(z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie"
myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie
tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar
tego odrębnego okienka jaki sobie życzysz mieć
(odnotuj że kiedy raz zmniejszysz już rozmiar
pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne
kliknięte rysunki pojawią się już w owych zmniejszonych
rozmiarach - chyba że je ponownie powiększysz w
taki sam sposób), a następnie (3) przemieść to
odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej
w którym zechcesz je oglądać. (Aby je przemieścić
złap je myszą za ten niebieski pasek na jego
górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniesz
(suwakiem) tekst tej strony kiedy go czytasz, owo
odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle
zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie
strony musisz kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) w
najniższej części ekranu.
#C3.
Problemy BHP (tj. "bezpieczeństwa i higieny pracy") związane z hobbystycznym modyfikowaniem fabrycznych samochodów w "samochody na wodę":
Podstawowym problemem "samochodów na wodę"
jest, że spalają one wodór. Od czasu zaś
słynnego nieszczęścia ze sterowcem
"Hindenburg" w dniu 6 maja 1937 roku
wszyscy doskonale wiemy, że wodór jest
wysoce niebezpiecznym gazem.
Oczywiście, jego niebezpieczność można
zminimalizować, trzeba jednak z gazem tym
obchodzić się bardzo ostrożnie. Dlatego podczas
hobbystycznych badań i rozwoju własnego
"samochodu na wodę" należy zwracać dużą
uwagę na sprawy BHP, szczególną uwagę
przykładając m.in. do następujących spraw:
1. Eksplosywność wodoru. Wodór już w
niewielkim stężeniu w powietrzu tworzy niebezpieczną
mieszankę wybuchową. Wybucha on w szerokim
zakresie stężeń od kilku do kilkudziesięciu procent.
Wodór jest więc wysoce niebezpiecznym gazem
i jeśli ktoś postępuje nierozważnie to może się to
źle skończyć. Dlatego warto pamiętać ostrzeżenie
na jego temat. Nie wolno usypiać swej czujności
podczas ewentualnych eksperymentów.
2. Potrzeba posiadania sprawnej gaśnicy pod ręką.
Budując i testując własny dysocjator, a także użytkując
potem samochód zawierający ten dysocjator, należy
pamiętać aby zawsze mieć pod ręką dobrze działającą
gaśnicę.
3. Gwarantowana niepalność i nietopliwość używanych materiałów.
Budując własny dysocjator wody należy zawsze pamiętać,
że wszystkie jego podzespoły muszą być wykonane z
niepalnych ani nietopliwych materiałów. Dlatego
każdy z materiałów i podzespołów użytych do tej budowy
należy osobiście sprawdzić czy faktycznie się ani nie pali,
ani nie topi pod wpływem wysokiej temperatury.
4. Wprowadzanie do swojej konstrukcji najróżniejszych
zabezpieczeń technicznych. Zabezpieczenia te
powinny być tak przemyślane, aby jak tylko można
minimalizowały one niebezpieczeństwo pożaru lub
eksplozji. Ich przykłady obejmują "zawory wodne"
włączone w skład budowanej przez siebie instalacji,
miejsca upuszczania wodoru i tlenu dobrane tak
aby zminimalizować niebezpieczeństwo zapłonu
i wybuchu, itd., itp.
5. Oddzielanie tlenu od wodoru. Wodór bez
tlenu lub bez powietrza nie wybuchnie. Dlatego
w swojej instalacji przez tak długo jak się da należy
rozgraniczać wodór od dostępu do tlenu i do powietrza.
6. Rady i wiedza praktyków. Zanim się podejmie
własne hobbystyczne badania i rozwój nad "samochodem
na wodę", należy też dobrze postudiować uwagi innych
ludzi którzy wykonywali te same działania przed nami.
Dlatego najlepiej byłoby skontaktować się i porozmawiać
osobiście lub pokorespondować z kimś kto już dokonywał
takich badań i rozwoju. Przy braku zaś takiej możliwości,
dobrze jest chociaż postudiować dokładnie co na ten
temat napisane już zostało na całym szeregu odmiennych
źródeł dostępnych w Internecie.
* * *
Oczywiście, niebezpiczność wodoru daje
się poskromić poprzez odpowiednie zabezpieczenia
i ostrożność działania, najlepiej świadczy fakt, że
w czasach pisania niniejszej notatki japońska
Honda wyszła na rynek z samochodem którego silnik
właśnie spala wyłącznie mieszankę wodorowo-powietrzną
(tyle że wodór NIE jest w nim produkowany z wody
w miarę potrzeby, a gromadzony do baku zamiast paliwa -
co niestety zwiększa zagrożenie pożarem i eksplozją).
Opis tego samochodu zaprezentowany był w
artykule "Zero emission car in production"
(tj. "Samochód bez gazów spalinowych już w
produkcji") ze strony C5 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie ze środy (Wednesday), June 18, 2008.
#C4.
Wkład który "samochody na wodę" już obecnie dodają do rozwoju naszej cywilizacji:
Hobbystyczne eksperymenty nad zbudowaniem
i użytkowaniem dzisiejszych "samochodów
na wodę" są ogromnie inspirujące. Mianowicie
stwarzają one na Ziemi wymagany klimat
intelektualny przy którym ludzkość zaczyna
zwracać uwagę na cały szereg obszarów
które w przeciwnym wypadku uległyby przeoczeniu.
Wymieńmy więc teraz i opiszmy skrótowo
te obszary, w których działania hobbystów
budujących swoje "samochody na wodę"
już ujawniły uprzednio przeaczany
ogromny potencjał poznawczy:
1. Rozwój "samochodów na wodę" pobudza
zainteresowanie ludzkich badaczy problemem
optymalizacji spalania i składu płomienia.
Mianowicie, dotychczas w samochodach optymalizowane
było niemal wszystko oprócz płomienia i procesu
spalania. I tak silniki naszych samochodów
mają nieustannie udoskonalaną konstrukcję,
materiały, chłodzenie, smarowanie, zapłon, itd., itp.
Jednak jak dotąd nikt nie optymalizował składu
płomienia ani dynamiki procesu spalania.
To zaś znaczy że w sprawach samochodów
byliśmy niemal jak owi piekarze którzy dla
udoskonalanie pieczywa zmieniali jedynie
mąkę i składniki ciasta, jednak nigdy nie
zajęli się składem płomienia i temperaturą
pieca. Tymczasem jak się okazuje, właśnie
w optymalizacji płomienia i spalania kryje
się najwyższy potencjał oszczędności paliwa
i eliminowania zanieczyszczeń naturalnego
środowiska.
2. Rozwój "samochodów na wodę" ujawnia
katalizujące zdolności odmiennych płomieni.
Znaczy, z płomieniem jest jak ze smakiem
jedzonych potraw - tj. jest on tym doskonalszy
im lepiej dobierzemy składniki które go formują.
Tymczasem dotychczas nauka ziemska w
płomieniu doszukiwała się jedynie energii
i sprawności, a nie jego zdolności katalizacyjnych.
3. Rozwój "samochodów na wodę" daje znaczące
wyniki ekonomiczne, bowiem pomniejsza ono
zużycie paliw i zanieczyszczenie powietrza.
Znaczy, ludzie którzy inwestują w "samochody na
wodę" faktycznie odnoszą z tego znaczące korzyści
finansowe. Przykładowo, podczas prostego
eksperymentu opisanego w punkcie #G2 strony
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
okazało się że w typowym dzisiaj amerykańskim
"połykaczu benzyny" wprowadzenie konwencjonalnego
dysocjatora wody zmniejszyło zużycie paliwa z ponad
20 l/100km do jedynie około 5 l/100km (czyli oszczędność
na paliwie wynosiła tam około 75%, czyli dwie trzecie
kosztów paliwa). Chociaż więc w bardziej oszczędnych
samochodach japońskich czy koreańskich wyniki
będą zapewne znacznie mniejsze, ciągle oszczędność
na paliwie oraz zmniejszenie szkodliwości gazów
wydechowych będzie tam wyraźnie odnotowalne.
4. Prace rozwojowe nad "samochodem na wodę"
zwalniają z uwięzi nielimitowany potencjał twórczy
który kryje się w ogromnych rzeszach indywidualnych
hobbystów. Jeden z problemów obecnego
rozwoju samochodów polega na tym, że typowo
spodziewamy się że rozwój ten ma być dokonywany
przez "opłacanych ekspertów" - znaczy przez
naukowców z uczelni i przez inżynierów w fabrykach.
Niestety, dzisiejsze systemy edukacyjne
"zabijają" zmysł twórczy u takich ekspertów,
zakładając im przysłowione "klapki na oczy".
Stąd owi "opłacani eksperci" rzadko są zdolni
do dokonania czegoś naprawdę nowego.
Doskonałym sprawdzianem istnienia ichnich
"klapek na oczach" były zacięte dyskusje
internetowe o "samochodach na wodę" z
czerwca 2008 roku np. na Googlowskich wątkach
http://groups.google.com/group/aus.cars/browse_thread/thread/fe97a6a1887e1216# oraz
http://groups.google.com/group/aus.cars/browse_thread/thread/2011093f63500a95/f9d03d70b2ca4d49
w języku angielskim, lub na wątku
http://groups.google.com/group/pl.misc.samochody/browse_thread/thread/7eb32973d920311e#
po polsku.
W dyskucjach tych owi "eksperci" typowo zaprzeczali
rzeczywistości i już ustalonym faktom twierdząc
uparcia jak zacięte płyty że takie samochody
jakoby wcale NIE dają korzyści które faktycznie
już zostały eksperymentalnie potwierdzone.
Na szczęście, "samochód na wodę" uwalnia z uwięzi
twóczość i zdrowy rozsądek całych rzesz zwykłych
ludzi którzy wcale nie mają owych "klapek na oczach"
i których potencjał twórczy był dotychczas marnotrawiony.
5. Rozwój "samochodów na wodę" jest czynnikiem
ewolucyjnym który spowoduje transformację
obecnych samochodów spalinowych w przyszłe
"samochody darmowej energii".
Głównym powodem dla którego warto zajmować
się rozwojem technologii "samochodów na wodę",
jest że stopniowe opanowanie telekinetycznej
dysocjacji wody dającej ponad 100% sprawność
energetyczną (opisywanej w punkcie #G1 powyżej)
pewnego dnia pozwoli na osiągnięcie przełomu.
Mianowicie umożliwi ono w przyszłości aby całkowicie
wyeliminować spalanie paliwa w samochodach.
Pozwoli ono uczynić z samochodów rodzaje
samonapędzających się generatorów darmowej
energii, jakie spalają wyłącznie wodę którą one
same telekinetycznie dysocjują na wodór i na tlen.
Dlatego wersja "samochodu na wodę" opisanego
na tej stronie jest pierwszym krokiem w kierunku
owego przełomu. Drugim krokiem będzie zastąpienie
konwencjonalnego dysocjatora wody przez dysocjator
telekinetyczny o ponad 100% sprawności, który -
podobnie jak powyższa wersja samochodu, będzie
dodatkowo zasilał cylinder w mieszankę wodorowo-powietrzną.
Natomiast trzecim, końcowym krokiem w tym
kierunku będzie całkowite wyeliminowanie spalania
paliwa i zastąpienie go spalaniem mieszanki
wodorowo-powietrznej.
#C5.
Zasada działania "telekinetycznych dysocjatorów wody" o ponad 100% sprawności przydatnych dla zasilania "samochodów na wodę" przyszłości:
Ogólna budowa i zasada działania "telekinetycznych
dysocjatorów wody" o sprawności znacznie
przekraczającej 100% jest nieco podobna
do "konwencjonalnych dysocjatorów wody"
pokazanych na "Rys. #C1" powyżej.
Najważniejsze różnice pomiędzy oboma
tymi rodzajami dysocjatorów wody
sprowadzają się do faktu, że (a) elektrody
"telekinetycznych dysocjatorów wody"
wibrują (drgają) z częstotliwościami zgodnymi
z częstotliwością drgań własnych atomów wody,
a także że (b) ich obie elektrody i obie komory
dysocjacyjne są wykonane ze specjalnych
materiałów które pełnią funkcje "katalizatorów"
dla dysocjacji wody.
Aby w możliwie najprostrzy sposób wyjaśnić
jak zasada działania "telekinetycznych
disocjatorów wody" jest urzeczywistniona,
konieczne jest odwołanie się do budowy i
zasady działania szczególnego rodzaju
telekinetycznej grzałki do zagotowywania
wody, która opisana została dokładnie na stronie
boiler_pl.htm - o telekinetycznej grzałce do wody któa bije wszelkie rekordy.
Podczas zagotowywania wody tamta
telekinetyczna grzałka intensywnie wibruje.
Dlatego po poznaniu budowy i działania tamtej
grzałki telekinetycznej w tym miejscu wystarczy
dodać, że "telekinetyczne dysocjatory wody"
są po prostu podobne do "konwencjonalnego
dysocjatora wody" pokazanego powyżej
na "Rys. #C1", w którym każda z elektrod
zastąpiona została właśnie przez taką
telekinetyczną grzałkę nastrojoną do wymaganej
częstotliwości drgań. Oczywiście, aby owe
"elektrody" które faktycznie są "telekinetycznymi
grzałkami" wibrowały z wymaganą częstotliwością,
taki telekinetyczny dysocjator wody musi być
zasilany prądem pulsującym, a nie prądem
stałym. Stąd dodatkowymi podzespołami takich
"telekinetycznych dysocjatorów wody" będą dwa
odmienne "oscylatory" (tj. "obwody oscylujące")
które każdej z owych "elektrod" będą dostarczały
prąd pulsujący o wymaganej przez nią częstotliwości.
Telekinetyczna dysocjacja wody o ponad 100%
sprawności energetycznej opisana też została
(ale z bardziej teoretycznego punktu widzenia)
w podrozdziale K3.2 z tomu 10
monografii [1/4] "Zaawansowane urządzenia magnetyczne"
upowszechnianej nieodpłatnie między innymi
za pośrednictwem niniejszej strony.
#C6.
Oszacowania sprawności energetycznej
"telekinetycznych dysocjatorów wody" przydatnych dla zasilania "samochodów na wodę" przyszłości (ponad 2000%):
Rozważmy proces dysocjacji wody z punktu
widzenia rodzaju energii której dostarczenia
proces ten wymaga.
Jak łatwo wydedukować, proces ten składa
się z dwóch przemian które muszą być zaspokajane
na dwa odmienne sposoby. Jedna z nich to
energia "rozrywania" więzi międzyatomowych,
czyli rozdzielania cząsteczek wody na luźne
atomy wodoru i tlenu. Druga zaś przemiana
polega na neutralizacji ładunków elektrycznych
w jonach wodoru i tlenu. W telekinetycznych
dysocjatorach wody proces "rozrywania"
więzi międzyatomowych jest całkowicie
zaspokajany energią pochodzącą z
technicznej telekinezy.
Stąd wcale nie wymaga on dostarczenia energii
z zewnętrznego źródła. Jedyną więc energią
która musi być dostarczona do telekinetycznych
dysocjatorów wody, jest energia elektryczna
która neutralizuje ładunki elektryczne jonów.
Owa enegia jest jednak mniejsza niż jakieś
5% całej energii wydzielanej podczas
spalania wodoru i tlenu. To zaś oznacza, że
telekinetyczne dysocjatory wody będą wykazywały
sprawność energetyczną wynoszącą ponad
2000% w odniesieniu do ilości energii cieplnej
wydzielanej podczas spalania generowanego
przez nie wodoru i tlenu. Innymi słowy, po
spaleniu wytwarzanego przez nie wodoru
w silniku samochodowym, nadwyżka energii
wyprodukowanej przez ów silnik samochodowy
będzie wystarczająco duża aby być skierowana
z powrotem do owych telekinetycznych dysociatorów
wody i samo-podtrzymywać ich niekończące
się działanie.
Problem jaki dzisiejsi ludzie mają z osiągnięciem
ponad 100% sprawności energetycznej jest
typu filozoficznego.
Mianowicie, jak to wyjaśniono w punkcie #D1
odrębnej strony internetowej
god_proof_pl.htm - o dowodach naukowych że Bóg faktycznie istnieje,
ateistyczni naukowcy wierzą (a za nimi wierzy też reszta ludzi),
że w przypadkowo powstałym wszechświecie większość
celów i zamiarów jest niemożliwa do osiągnięcia lub
do zrealizowania. Nawet więc nie próbują osiągnąć
niektórych swoich zamierzeń jakie uznali za nieosiągalne.
Tymczasem okazuje się (jak
totalizm
wyjaśnił to na powyższej stronie), że faktyczny wszechświat
stworzony przez Boga został celowo zaprojektowany
aż tak inteligentnie, że "wszystko co jest możliwe do
pomyślenia jest też możliwe do urzeczywistnienia".
Ponad 100% sprawność energetyczna jest więc też
możliwa - my jedynie musimy znaleźć sposób jak
ją osiągnąć.
Dalsze wyjaśnienia, które na bazie
teorii wszystkiego
zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
uzasadniają dlaczego dzisiejsza oficjalna nauka
ziemska jest w całkowitym błędzie wyskakując
z zaprzeczaniem możliwości zbudowania urządzeń
o ponad 100% sprawności energetycznej, na długo
przedtem zanim nauka ta zdołała wyjaśnić czym
właściwie "energia" naprawdę jest, zawarte
są w punkcie #I1 strony
telekinetyka.htm - o eksperymentalnej budowie urządzeń telekinetycznych.
#C7.
Jakie będą zalety przyszłych "samochodów na wodę" oraz przyszłych "silników spalinowych na wodę" używających owych telekinetycznych dysocjatorów wody:
Przyszłe "samochody na wodę" oraz przyszłe
"silniki na wodę", które same będą generowały
dla siebie paliwo poprzez telekinetyczną dysocjację
wody, będą się odznaczały całą gamą niezwykłych
zalet. Wyliczmy i powtórzmy tutaj najważniejsze
z owych zalet.
1. Wyższe niż obecnie bezpieczeństwo.
Mianowicie będą one nieporównanie bezpieczniejsze
od dzisiejszych samochodów i silników spalinowych,
np. na benzynę.
Wszakże w przeciwieństwie do dzisiejszych silników
potrzebujących zbiornik z palnym paliwem, owe
"silniki na wodę" będą jedynie posiadały zapas
niepalącej się wody. Palne paliwo będą one
wytwarzały tylko na krótką chwilę przed spalaniem
i jedynie w wymaganych (małych) ilościach naraz.
Stąd silniki takie nie będą w stanie się zapalić ani
spowodować pożar czy eksplozję np. całego
samochodu - tak jak to często widzimy z
dzisiejszymi silnikami. Także spalana przez nie
mieszanka wodorowo-powietrzna będzie
bezpieczniejsza od mieszanki paliwa
z powietrzem, bowiem także jest trudna do
samozapalenia, zaś np. w przypadku nieszczelności
będzie się po prostu ulatniała w powietrze, a nie
rozlewała po silniku.
2. Wysoka ekonomika użytkowania.
Będą one ogromnie tanie w użytkowaniu. Wszakże
ich paliwem będzie zwykła woda której na Ziemi
istnieją nieprzebrane ilości. Wodę tą będą one
same telekinetycznie dysocjowały (z ponad 100%
sprawnością) na wodór i tlen przez nadwyżkę energii
którą silniki te będą wytwarzały poprzez spalanie
wodoru.
3. Brak zanieczyszczeń. Ani takie samochody
na wodę ani też takie silniki na wodę nie będą
generowały zanieczyszczeń. Wszakże z ich rur
wydechowych ulatywała będzie tylko para wodna.
4. Brak niekorzystnych oddziaływań na naturę.
Te silniki NIE będą naruszały balansu przyrody.
Ich paliwo powstaje przecież przez dysocjację
wody, zaś ich produkty spalania z powrotem
składają ową wodę. Ponadto aby zaopatrzyć
je w paliwo nasza cywilizacja NIE będzie
potrzebowała kopalni ani rafinerii.
5. Utrzymanie ważności dotychczasowego dorobku
technologicznego i naukowego.
Wszelkie dotychczasowe osiągnięcia ludzkości w
zakresie budowy samochodów i silników spalinowych
pozostaną dla nich ważne. Stąd wszystko co ludzkość
wie na temat powiększania ich żywotności, doskonałości
pracy, wyważenia, podstaw naukowych, doświadczeń
w budowie, naprawie, użytkowaniu, itp., pozostanie
w mocy.
Aczkolwiek wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy,
aby doprowadzić samochody i silniki spalinowe do
dzisiejszego poziomu doskonałości, całe generacje
inżynierów i naukowców pracowały nad nimi przez
ponad 100 lat. Gdyby więc obecnie ludzkość zmieniła
technologię i przeszła np. na użycie wyłącznie
samochodów elektrycznych, cały ten bagaż
wiedzy i doświadczeń uległby utraceniu - tak
jak to raz już się stało w sprawie silników parowych
i lokomotyw. Jeśli jednak ludzkość utrzyma samochody
spalinowe, a jedynie zmieni je na "samochody na wodę",
wówczas cały dotychczasowy dorobek naukowy i
technologiczny będzie zachowany.
Wielu ludzi uważa że nie warto inwestować
w przetransformowanie obecnych samochodów
i silników spalinowych w samochody i silniki na
wodę spalające mieszankę wodoru i powietrza.
Wierzą oni bowiem że
znacznie lepiej dla naszej cywilizacji jest
całkowicie wyeliminować silniki spalinowe
i zastąpić je silnikami elektrycznymi. Aczkolwiek
takie całkowite zastąpienie silników spalinowych
może brzmieć realne i atrakcyjne, istniało będzie
wiele sytuacji na Ziemi kiedy okaże się ono
niemożliwe. Jako przykłady rozważmy tradycję,
hobby, czy sport - chociaż faktycznie istnieje
wiele więcej powodów. W przyszłości nie będzie
wszakże można zabronić ludziom którzy
kultywują jakieś wymagające silnika spalinowego
tradycje czy hobby, albo uprawiają jakiś
sport motorowy, aby w tym co jest esencją
danej tradycji, hobby, czy sportu usunęli
oni całkowicie silniki spalinowe. Wszakże
przykładowo jeśli ktoś zechce w przyszłości
hobbystycznie używać dzisiejszego
motocykla "Harley-Davidson" (a założę
się że będzie wielu takich ludzi), wówczas
nie da się tego uczynić po zastąpieniu w nim
jego silnika spalinowego przez silnik elektryczny.
Wszakże to co by się otrzymało nie byłby
już wówczas "Harleyem-Davidsonem".
Jednak daje się wówczas w motocyklu
tym zastąpić obecnie używane paliwo,
na mieszaninę wodoru i powietrza.
Po takim zaś zastąpieniu paliwa, oraz
po wprowadzeniu niewielkich zmian
technicznych jakie to zastąpienie by
wymagało, to co się otrzyma nadal
będzie miało wszystkie cechy motocykla
"Harley-Davidson". Oczywiście, ów
motocykl podałem tutaj tylko jako
przykład. W przyszłości bowiem wszystko
co dzisiaj używa silnika spalinowego,
odrzutowego, czy rakietowego, będzie
dawało się używać w dokładnie taki sam
jak dzisiaj sposób po jedynie przerobieniu
silników na użycie paliwa z mieszanki
wodorowo-powietrznej, zaś rakiet na
użycie mieszanki wodorowo-tlenowej.
Takie zaś przerobienie wymagało będzie
jedynie zastąpienie ich gaźników przez
opisywane tutaj "telekinetyczne dysocjatory
wody" zaś benzyna z ich baków będzie zastapiona
przez wodę. Cała reszta zaś ich konstrukcji,
zasady działania, sposobu pracy, sposobu
sterowania, żywotności silnika, ważności
użytych rozwiązań technicznych, teorii i
badań, udoskonaleń, materiałów, kultury,
ludzkich nawyków, itd., itp.,
będzie pozostawała bez zmian.
Część #D:
Samochód elektryczny zasilany prądem czerpanym
z "akumulatora o pojemności wystarczającej na
tysiące lat", znaczy samochód zasilany z tzw.
komory oscylacyjnej:
Nazwa
komora oscylacyjna
przyporządkowana została do nowego rodzaju
akumulatora energii mojego wynalazku, który
przechowuje energię w najczystrzej z możliwych
postaci, mianowicie w formie pola magnetycznego
o ogromnie dużej gęstości. Z powodu takiej
zasady działania owego akumulatora energii,
komora ta jest w stanie zgromadzić w relatywnie
niewielkiej objętości teoretycznie nieograniczone
ilości energii. W praktyce więc przy wielkości
porównywalnej do dzisiejszych akumulatorów
samochodowych, komora oscylacyjna jest
w stanie przechowywać ilość energii jaka
wystarczy na kilka tysięcy lat pracy dzisiejszego
samochodu. Jako takie, "komory oscylacyjne"
mogą z powodzeniem zastępować baterie i
akumulatory z dzisiejszych samochodów
elektrycznych. Budowa i działanie "komór
oscylacyjnych" opisane zostały w rozdziale
C z tomu 2 monografii
[1/4],
a także aż na kilku stronach internetowych.
W internecie najszerszy ich opis zawarty
jest na stronie
oscillatory_chamber_pl.htm - o komorze oscylacyjnej
w całości poświęconej temu urządzeniu.
Podsumowanie informacji na temat komory
oscylacyjnej zawarte jest także w punkcie #9 strony
magnocraft_pl.htm - o budowie i działaniu magnokraftu,
a także w punkcie #D1 strony
propulsion_pl.htm - o zaawansowanych napędach magnetycznych wehikułów latających.
Poniższa ilustracja "Fot. #D1" pokazuje jak
wygląda eksperymentalny prototyp takiej komory.
(a)
(b)
Fot. #D1ab: Eksperymentalne prototypy
komory oscylacyjnej budowane przez polskiego
hobbystę który życzył sobie pozostać anonimowym.
Jego komora oscylacyjna to ta mała, przeźroczysta,
plastykowa kostka widoczna na lewym zdjęciu "a"
na wysokości prawego uda eksperymentującego.
Pozostałe urządzenia widoczne na lewym zdjęciu
"a" to zasilacze tej komory, oraz urządzenia pomiarowe.
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Fot. #D1a (lewa):
Pokazuje ona polskiego hobbystę,
który pracował nad rozwojem komory oscylacyjnej,
razem z jego eksperymentalnym stanowiskiem
badawczym składającym się z: (a) badanego
prototypu komory, (b) generatora impulsów jaki
dostarcza komorze jej mocy elektrycznej, (c)
elektromagnesu odchylającego, oraz (d) urządzeń
pomiarowych. Sfotografowano w sierpniu 1989 roku.
Jak to uwidocznione zostało na powyższym zdjęciu,
hobbysta ten wykonywał wszystkie eksperymenty w
pokoju swojego maleńkiego miejskiego mieszkania,
ku nieposkromionemu oburzeniu swojej żony. Później
zmuszony był przerwać owe eksperymenty, ponieważ
żona zagroziła mu rozwodem.
Oczywiście jego prototyp komory ciągle wymagał
dalszego doskonalenia aby stać się źródłem potężnego
pola magnetycznego. Zapewne też wymagane będzie
kilka lat badań i rozwoju zanim pierwsze komory będą
gotowe do użytku. Jednak niepodważalnym osiągnięciem
tego hobbysty jest że zademonstrował on iż zasada
działania komory oscylacyjnej jest poprawna oraz że
daje się urzeczywistnić w urządzeniu technicznym. W
ten sposób otworzył on drzwi dla dalszych bardziej
zaawansowanych badań i rozwoju.
Mnie zawsze zastanawia paradox, że jeden
hobbysta zdołał osiągnąć aż tak wiele w rozwoju
tego cudownego urządzenia. A przecież pracował
on w swoim wolnym czasie przeznaczonym
na odpoczynek, wszystko czym dysponował
ograniczało się do kilku noży kuchennych
oraz narożnika swojego pokoju, oraz zmuszony
był wydawać własne niewielkie zarobki na materiały,
prototypy i na urządzenia pomiarowe. Jednocześnie
mamy na świecie tysiące owych doskonale
wyposażonych laboratoriów uniwersyteckich
otrzymujących od podatników milionowe granty na badania.
Niestety, ich dysponenci uparcie ignorują moje
niezliczone podania aby pozwolono mi dokonywać
badań i rozwoju tej komory w ichnich laboratoriach.
Wszakże zakłóciłoby to wygodny styl życia naukowców.
Tymczasem nie trudno przewidzieć jak wiele
dałoby się osiągnąć gdyby urządzeniu temu
pozwolono jednak rozwijać się oficjalnie w takim
dobrze wyposażonym laboratorium naukowym.
Fot. #D1b (prawa):
Nocna czarno-biała fotografia modelu komory oscylacyjnej
owego polskiego hobbysty. Ukazuje ona fascynujący wygląd
pęków jarzących się iskier elektrycznych rotujących po obwodzie
kwadratu. Fotografia ta wykonana została w maju 1987 roku.
#D2.
Senator McCain obiecał 300 milionów dolarów nagrody
dla wynalazcy akumulatora energii o cechach
komory oscylacyjnej:
Motto:
"Ów zbawienny akumulator energii nowej generacji
przydatny do napędu samochodów elektrycznych,
za wynalezienie którego senator McCain
obiecał 300 milionów dolarów nagrody,
wynaleziony już został w 1984 roku - jest nim tzw.
komora oscylacyjna."
Kandydat na prezydenta USA, senator John
McCain, we wtorek dnia 24 czerwca 2008
roku obiecał publicznie że ufunduje nagrodę
w wysokości 300 milionów dolarów USA temu
wynalazcy który wynajdzie korzystny dla
naturalnego środowiska akumulator energii
nowej generacji, przydatny do napędzania
samochodów. Jego obietnica została natychmiast
rozgłoszona po świecie. Już następnego dnia
powtarzały ją niemal wszystkie dzienniki telewizyjne
oraz wiele gazet. Przykładowo, w Nowej Zelandii
opisana ona została w artykule "McCain offers
$394m for greener car battery" (tj. "Senator
McCain obiecuje $394 milionów dolarów
nowozelandzkich za 'zielony' akumulator
do samochodu"), ze strony B1 gazety
The Dominion Post,
wydanie ze środy (Wednesday), June 25, 2008.
W następnym tygodniu tamta obietnica była
komentowana w artykule "Bravo to those extending the
knowledge frontiers" (tj. "Brawo dla tych co poszerzają
czołówkę wiedzy") ze strony B5 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z wtorku (Tuesday), July 1, 2008.
Jako ciekawostkę warto w tym miejscu wyjaśnić,
że właśnie taki ogromnie korzystny dla naturalnego
środowiska akumulator energii ja wynalazłem
w dniu 3 stycznia 1984 roku. Nazywa się on
komora oscylacyjna.
Jego dokładne opisy, wraz z historią jego
wynalezienia, zawarte są w rozdziale C z
tomu 2 monografii
[1/4] -
upowszechnianej nieodpłatnie m.in. za
pośrednictwem niniejszej strony internetowej.
Owa "komora oscylacyjna" jest właśnie
cudownym akumulatorem nowej generacji
przydatnym m.in. i do napędzania samochodów
elektrycznych. Wszakże ilość energii którą
jest ona w stanie zakumulować w objętości
dzisiejszego akumulatora samochodowego,
potem zaś uwolnić na życzenie, wystarcza
do napędzania samochodu przez kilka tysięcy
lat. Ponadto nie generuje ona żadnych
zanieczyszczeń. Z kolei energia jest w niej
przechowywana w najczystszej formie pulsującego
pola magnetycznego które umożliwia łatwe
czerpanie tej energii za pośrednictwem zwykłego
uzwojenia transformatorowego i następne jej
bezpośrednie użycie do napędzania samochodów.
To właśnie z uwagi na ów szeroki zakres
zastosowań komory oscylacyjnej, a także z uwagi
na jej ogromnie zalety użytkowe, sporo badaczy -
takich jak owa włoska grupa badawcza pokazująca
swoje wideo pod adresem
http://video.google.it/videoplay?docid=-6524822319379322289&hl=it,
podjęło badania i rozwój nad prototypem komory
oscylacyjnej.
Oczywiście, opisywane tutaj obwieszczenie senatora
McCain ma wartość głównie jako moralne (a nie finansowe)
wsparcie dla badań i rozwoju nad komorą oscylacyjną.
Wszakże narazie jest ono tylko obietnicą, a nie faktycznym
dofinansowaniem. Niemniej nawet będąc jedynie obietnicą, ciągle
ma ono dużą wartość jako uwypuklenie wagi i pilności
technicznego urzeczywistniania idei
komory oscylacyjnej.
Wszakże uzmysławia ono każdemu że rozwój sytuacji
z zasobami ropy naftowej na Ziemi nieodwołalnie
wiedzie do sytuacji że któregoś dnia "komora oscylacyjna"
stanie się ludzkości absolutnie niezbędna. Dzień zaś
taki jest już coraz bliżej. W owym zaś krytycznym czasie
na wagę złota będzie ekspertyza badaczy którzy mają
już jakieś doświadczenie w badaniach i w rozwoju
"komory oscylacyjnej". Dlatego ja osobiście bym
rekomendował, aby każdy kto ma dostęp do odpowiedniej
prototypowni oraz do możliwości prowadzenia badań
laboratoryjnych, już obecnie włączył się do budowy i
rozwoju "komory oscylacyjnej". Zainwestowanie jego
zainteresowań w ów niezwykły akumulator energii
bezsprzecznie pewnego dnia musi okazać się ogromnie
korzystne.
Nasza planeta jest pełna wysoce nieporadnych,
sceptycznych i pozbawionych twórczego zmysłu
ludzi, dla których niemal wszystko wydaje się
niemożliwe. Doskonale na ich temat wyraża się
motto z okładki na książce [2P4] pióra niejakiego
Richard'a Milton, "Forbidden Science", Fourth
Estate (6 Salem Road, London W2 4BU), London,
1994, ISBN 1-85702-302-1, 265 pages, pb.
Na swej tylniej okładce książka ta m.in. stwierdza,
cytuję: "'W tej fascynującej i dobrze napisanej książce,
Richard ujawnia zagadkową cechę wielu zawodowych
naukowców: mają oni awersję do nowych idei' - Fokus."
(w oryginale angielskojęzycznym: "'In this fascinating
and well-argued book, Richard exposes a curious
feature of many professional scientists: they are
averse to new ideas' - Focus."). Z kolei dobrą
ilustracją działania takich pozbawionych wyobraźni
sceptyków są dzieje
samolotu Braci Wrigh.
Mianowicie, główne gazety zignorowały raportowanie o
historycznym locie samolotu braci Wright w 1903 roku,
ponieważ czasopismo Scientific American
zasugerowało, że lot ten był oszustwem. W rezultacie
przez pięć następnych lat władze w Waszyngtonie
D.C. ciągle nie wierzyły w dokonanie lotu maszyną
cięższą niż powietrze.
Pechowo jednak tacy właśnie ludzie
zwykle decydują o podejmowaniu nowych
kierunków badań i rozwoju. Nie trudno więc
przewidzieć, że uczynią oni wszystko co w ich
mocy aby zablokować ewentualne prace rozwojowe
nad komorą oscylacyjną. Aby więc uprzedzić
powtórkę ich odwiecznego argumentowania według
starego wzorca "latających maszyn cięższych od powietrza
nigdy NIE da się zbudować", tyle że w nieco nowszym
sformułowaniu o brzmieniu "komory oscylacyjnej nigdy
NIE da się zbudować", poniżej przytoczę fakty
które już obecnie potwierdzają że na przekór
krytyki i zapewnień takich pozbawionych wyobraźni
sceptyków, komora oscylacyjna daje się jednak
zbudować. Oto owe fakty:
1. Na Ziemi zostały już zbudowane pierwsze prototypy
komory oscylacyjnej które potwierdziły że jej zasada
działania jest poprawna i daje się urzeczywistnić.
Przykładowo, polski hobbysta który życzył sobie
pozostać anonimowym, zbudował prototyp komory
oscylacyjnej który generował rotującą iskrę - patrz
"Fot. #D1" powyżej. Opisy jego eksperymentów
zawarte są w podrozdziale C8.2 z tomu 2 monografii
[1/4].
Podobny prototyp komory oscylacyjnej o już rotującej
iskrze zbudowali też badacze włoscy. Ich prototypy
pokazywane są w internecie na wideo - patrz video z adresu
http://video.google.it/videoplay?docid=-6524822319379322289&hl=it.
2. W starożytności zbudowana już raz została na
Ziemi cała działająca komora oscylacyjna. W
Biblii
opisywana jest ona pod nazwą "Arka Przymierza".
W podrozdziale S5 z tomu 14 monografii
[1/4]
przytoczony został bogaty materiał dowodowy na
potwierdzenie faktu, że "Arka Przymierza" w rzeczywistości
była już działającą komorą oscylacyjną. Jednym
z powszechniej znanych takich dowodów jest nazwa
"Lewici" dla księży którzy nosili ową komorę, a
których potężne pole magnetyczne owej komory
odpychające się od pola magnetycznego Ziemi
okresowo unosiło w powietrze i zmuszało do "lewitowania".
3. Do dzisiaj przetrwały na Ziemi zapisy prastarej
dokumentacji technicznej komór oscylacyjnych
używanych w starożytnych tzw. "vimana". Jak
informują o tym stare księgi indyjskie, w czasach
poprzedzającyh uprzednią morderczą katastrofę
zaszłą jakieś 12500 lat temu, ludzkość już
posiadała latające statki podobne do
magnokraftu,
które używały komór oscylacyjnych w swoim
napędzie. W literaturze staroindyjskiej owe statki
najczęściej nazywane są vimana. Ich
opisy zawierają staroindyjskie teksty typu "Jadżurweda",
"Mahabharata", "Ramajana" czy "Rigweda".
Analizy niektórych faktów zawartych w owych
tekstach przytacza podrozdział P5 z tomu 13 monografii
[1/4].
Dokumentacja techniczna budowy i działania komór
oscylacyjnych owych statków "vimana" przetrwała
do dzisiaj w najróżniejszych symbolicznych formach.
Przetrwałe do dzisiaj przykłady tej prastarej dokumentacji
technicznej, utrwalone na świętych obrazach z Tybetu
zwanych "thangka" (czytaj ich nazwę: "tanka"), a także
na dywanach perskich, pokazuje "Fot. #D2" poniżej.
W europejskiej kulturze przetrwało niewiele informacji
na temat tamtej poprzedniej cywilizacji technicznej
na Ziemi która zaginęła około 12500 lat temu.
Jedyne powszechnie znane w Europie wzmianki
na jej temat to legendy o Atlantis. Wzmianki te
wspierane są jednak licznymi śladami globalnej
i nagłej katastrofy datowanej właśnie na jakieś
12500 lat temu. Ślady te obejmują np. dowody
że syberyjska wieczna zamarzlina powstała właśnie
około 12500 lat temu aż tak nagle, że w żołądkach
mamutów zamarzło wówczas nawet to co właśnie
zjadły. W tym samym też czasie Sahara zamieniła
się z kwitnącego ogrodu w obecną pustynię.
Jednocześnie Nowa Zelandia wyłoniła się wtedy
z dna morza. Tego typu ślady dodatkowo
pouzupełniane są licznym folklorem z innych niż
europejska kultur. Owe folklorystyczne przekazy
z innych kultur stwierdzają, że przed ową globalną
katastrofą na Ziemi panowała wysoce rozwinięta
cywilizacja techniczna która dysponowała latającymi
maszynami (podobnymi do
magnokraftu)
i która miała miasta-królewstwa rozsiane po całej Ziemi.
Niestety, cywilizacja owa uwikłała się w kosmiczną
wojnę opowiadając się po stronie która wojnę tą
przegrała. W rezultacie potężny atak bombowy
strony przeciwnej na owe ziemskie miasta-królestwa
spowodował znaczący obrót skorupy Ziemi, połączony
z ogromnym potopem i z gwałtowną zmianą klimatu.
To zaś całkowicie zniszczyło ową poprzednią
zaawansowaną cywilizację ludzką, zmuszając
nielicznych ocalałych do zaczynania wszystkiego
od samego początku. Niemniej do dzisiaj przetrwały
ślady promieniowania w ruinach niektórych miast
tamtej cywilizacji (przykładowo w
Mohendżo Daro w Indiach
znaleziono najbardziej napromieniowane szkielety
ludzkie istniejące na Ziemi). Prawdopodobnie do dzisiaj
przetrwała też dokumentacja co ważniejszych osiągnięć
technicznych tamtej cywilizacji, np. "komór oscylacyjnych"
dla jej statków "vimana". Więcej na temat tamtej odległej
historii ludzkości wyjaśnia podrozdział V3 z tomu 16 monografii
[1/4].
Niewielka wzmianka na jej temat jest też zawarta na
kilku stronach totalizmu, np. w punkcie #D2 strony
evidence_pl.htm - o dowodach nieprzerwanej działalności UFOnautów na Ziemi.
4. Istnieje ogromny materiał dowodowy na potwierdzenie
faktu, że komory oscylacyjne już od wielu lat używane
są w wehikułach UFO jako źródła energii i napędu
owych pozaziemskich statków. Sporo z owych
dowodów opisano i pokazano w podrozdziałach S1
do S6 z tomu 14 monografii
[1/4].
Obejmuja one m.in. raporty osób uprowadzonych na
pokłady UFO które naocznie oglądały tam komory
oscylacyjne. Przykład rysunku komory oscylacyjnej
UFO wykonanego przez jedną z takich uprowadzonych
osób pokazano poniżej na "Rys. #D3a".
Wykonane też już dostały zdjęcia dokumentujące
obecność komór oscylacyjnych w napędach UFO.
Ciekawe, że na owych zdjęciach daje się potwierdzić
istnienie wymaganych proporcji wymiarowych pomiędzy
"ao" i "ai" (gdzie "ao=ai(sqrt(3))"), które są unikalne
właśnie dla komor oscylacyjnych i które muszą w tych
komorach być ściśle zachowane - patrz punkt #D5 poniżej.
Przykładowo, takie zdjęcia komór oscylacyjnych z
napędu UFO pokazano na "Fot. #C9abcd" ze strony
explain_pl.htm - o naukowej interpretacji autentycznych fotografii UFO w świetle "Teorii Magnokraftu".
Z kolei wypalenie w glebie pozostawione
właśnie przez komorę oscylacyjną z UFO
pokazano na "Rys. 7" ze strony internetowej
ufo_pl.htm - o wrogich ludziom UFOnautach i ich technice.
Warto tutaj też dodać, że opis komory oscylacyjnej
wywodzący się z dzisiaj już historycznego źródła,
zawarty jest w klasycznym obecnie i szeroko znanym
dziele [1S5] Jonathan'a Swift'a "Gulliver's Travels"
(tj. "Podróże Guliwera"). Wygląda bowiem na to
że treść owej książki zainspirowana była faktycznym
odbyciem przez jakiegoś mieszkańca Ziemi uprowadzonego
do UFO podróży po innych zamieszkałych planetach
wszechświata. W rozdziale III tego dzieła, opisującym
podróż do Laputa, przedstawione zostało wnętrze
"latającej wyspy" Laputanów (tj. UFO). Urządzeniem
powodującym lot tej okrągłej wyspy był "kamień
magnetyczny" (tj. komora oscylacyjna) ustawiony
w jej centrum, jakiego wychylanie powodowało
zmiany kierunku lotu.
Skoro więc UFOnauci zdołali zbudować komorę
oscylacyjną, moga ją zbudować również i ludzie
z planety Ziemia.
(a)
(b)
Fot. #D2ab: Przetrwałe do dzisiaj przykłady
prastarej dokumentacji technicznej wyjaśniającej
budowę i zasadę działania komór oscylacyjnych
używanych w pradawnych statkach "vimana".
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Fot. #D2a (lewa):
Starożytny schemat komory oscylacyjnej. Zawarty
on został w książce [1Rys.S7] pióra A. David-Neel
"Mistycy i cudotwórcy Tybetu", Wydawnictwo Przedświt,
gdzie jest on zreprodukowany ze starego manuskryptu
Buddystów Tybetańskich. Wszystko wskazuje na to
że schemat ten przedstawia stylizowany rysunek
konstrukcyjny bądź to pojedynczej komory oscylacyjnej
albo też całego kulistego pędnika zawierającego
taką komorę. Podczas jego analizy możliwe jest
zauważenie zgrupowań igieł jakie dokładnie odpowiadają
następującemu opisowi komory oscylacyjnej z
UFO dostarczonemu przez Mrs Betty A. Luca
(patrz też "Rys. #D3a" poniżej): "wewnątrz zawierała
ona cienkie wystające igiełki z maleńkimi szklistymi
kropelkami na końcach" (w oryginale angielskojęzycznym:
"inside had thin protruding stems with tiny glass droplets on the end").
W toku późniejszych badań ustaliłem, że Buddyści
Tybetańscy z Nepalu posiadają długą tradycję
wykonywania stylizowanych rysunków technicznych
tego szczególnego urządzenia. Nazywają oni
te rysunki "thangka" (czytaj "tanka"). Interesująco,
jedno ze znaczeń słowa "thangka" jest właśnie
"komora" (taka jak w obecnej nazwie "komora
oscylacyjna"). Kopie takich rysunków "thangka"
w ostatnich czasach przekształciły się nawet w
rodzaj atrakcji turystycznej dzisiejszego Nepalu.
Jednak w przeszłości były one świętą rzadkością
i niezwykłym skarbem.
Z rysunkiem tym wydaje się też posiadać związek
informacja, że prawie wszystkie starożytne rzeźby
Buddy ukazują odmienność jego budowy anatomicznej
od innych ludzi (np. jego wszystkie palce mają
taką samą długość). Jednym z istotniejszych
szczegółów jest że Budda posiada wyjątkowo
długie uszy (niepodobne do typowo ludzkich)
zwisające aż do ramion, podczas gdy na tych
samych rzeźbach inne otaczające go osoby
posiadają normalne, ludzkie uszy. Buddyjska
legenda z Chin o tzw. "osiemnastu nieśmiertelnych"
(Eighteen Immortals) przyznaje otwarcie że
osoby z takimi właśnie długimi uszami nie były
zwykłymi śmiertelnikami, a istotami wykazującymi
zdolności nadprzyrodzone podobne do możliwości
dzisiejszych UFOnautów. Przykładowo jeden z
owych osiemnastu długouchich nieśmiertelnych,
noszący nazwisko "Nantimitolo" lub "Timing
Dragon Lohan" i przebywający na Ziemi w
czasach gdy władca mórz zalał Chiny (tj.
najprawdopodobniej po
eksplozji Tapanui -
patrz monografia [5/3]), znany był ze swej
umiejętności oblatywania mitologicznego stwora
zwanego wtedy "smok" lub "dragon". (Z kolei
analizy zaprezentowane w podrozdziałach
O1 i R4 z mongrafii [1/4], a także streszczone
w punkcie #B3 strony
evidence_pl.htm - o dowodach nieprzerwanej działalności UFOnautów na Ziemi,
oraz zilustrowane w punkcie #E1 strony
biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga,
ujawniają że stwory kiedyś nazywane "smoki"
lub "serpenty", stanowią jedną z kilku
starożytnych interpretacji dla wehikułów UFO.)
Z drugiej strony w dzisiejszych czasach naoczni
świadkowie relacjonują że niektórzy UFOnauci
posiadają właśnie taki rodzaj uszu. Aczkolwiek
więc Budda uznawany jest za postać historyczną
i w wielu współczesnych publikacjach przypisuje
mu się "ludzki" życiorys, sporo faktów o nim
pozostaje niewyjaśnionych, zaś niektóre dawne
źródła wprost twierdzą, że był on jednym z
nieśmiertelnych posiadających moce nadprzyrodzone.
Stąd tak istotny szczegół anatomiczny jak "uszy
nieśmiertelnego" u Buddy może oznaczać że
jego pierwsi kapłani mieli dostęp do pozaziemskich
technologii i faktycznie mogli być obznajomieni
z konstrukcją komory oscylacyjnej.
Fot. #D2b (prawa):
Zdjęcie dywanu perskiego który najwyraźniej
prezentuje przetrwałą do dzisiaj dokumentację
ogólnej budowy i zasady działania ośmiobocznej
komory oscylacyjnej drugiej generacji.
(c)
Fot. #D2c: Zdjęcie kolejnej "thangka" oryginalnie
wywodzącej się od mnichów Buddyjskich z Tybetu.
Ze zdjęcia tego widać relatywnie wyraźnie, że
rysunek ten faktycznie jest rysunkiem technicznym
urządzenia typu
komora oscylacyjna,
bardzo podobnego do urządzenia z części (a) niniejszej
ilustracji "Fot. #D2". Z jakichś jednak powodów ów
rysunek techniczny otrzymał religijną interpretację.
Prawdopodobnie oba pokazane tutaj rysunki "thangka"
pokazują szczegóły konstrukcyjne tej samej "komory
oscylacyjnej", tyle że powyższy rysunek pokazuje
aż dwie komory, umieszczone jedna we wnętrzu
drugiej, czyli sprzęgnięte razem w konfigurację
zwaną "kapsuła dwukomorowa" - która to kapsuła
pokazana została na "Fot. #D4a" poniżej. Natomiast
"thangka" z "Fot. #D2a" pokazuje działanie tylko
pojedyńczej komory oscylacyjnej, tj. NIE zawiera
ona owej drugiej komory wewnętrznej.
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Fot. #D2c (środek):
Oryginał powyższego rysunku "thangka" jest
własnością mojej znajomej z Malezji. Znajoma
ta traktuje go z wielkim namaszczeniem jako
rodzaj rodzinnej cenności i zabytku. Szkło które
chroni ten zabytek indukuje odblaski, powodując
że sfotografowanie tej "thangka" okazało się
ogromnie trudnym zadaniem jakie zajęło mi
aż kilka kolejnych wakacji w Malezji na powtarzanie
moich fotograficznych prób i eksperymentów.
Powyższe zdjęcie jest narazie najwyraźniejszym
jakie dotychczas udało mi się pstryknąć po wielu
próbach wyeliminowania odblasku szyby
chroniącej ten oryginalny egzemplarz "thangka".
(a)
(b)
Rys. #D3ab: Ilustracja dokumentująca zgodność
wyglądu komory oscylacyjnej zaobserwowanej na
pokładzie wehikułu UFO z przewidywanym wyglądem
komory oscylacyjnej zbudowanej na Ziemi.
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Rys. #D3a (lewa):
Rysunek komory oscylacyjnej zaobserwowanej w UFO.
Owa przeźroczysta kostka sześcienna obiegana przez
snopy migoczących iskier elektrycznych wyglądających
jak zamrożone błyskawice, zaobserwowana została na
pokładzie UFO przez Robert'a Luca (porównaj niniejszy
"Rys. #D3a" z "Rys. #D3b" pokazującym przewidywany
wygląd komory oscylacyjnej pierwszej generacji). Powyższy
rysunek oraz jego opis zostały zreprodukowane z książki [2S1.4] pióra
Raymond'a E. Fowler, "The Andreasson Affair, Phase Two"
(Prentice Hall, Inc. Englewood Cliffs, New Jersey 07632,
USA, 1982, ISBN 0 13 036624 2), strona 70, za osobistym
pozwoleniem Betty A. Luca, posiadacza praw copyright.
Pokazuje on zewnętrzną komorę oscylacyjną użytą w
pędniku głównym tego UFO. Rysunek ten wprowadza
przełom w naszej pewności zasad działania urządzeń
opisanych w rozdziale C monografii [1/4]. Nie tylko bowiem
za pośrednictwem bezpośredniej relacji naocznego widza
potwierdza on, że komory oscylacyjne są już wykorzystywane
w UFO, ale także dowodzi iż nasze zamiary zbudowania
komory oscylacyjnej są uzasadnione i pewne końcowego sukcesu.
Oto cytowanie opisu tego urządzenia podanego przez Robert'a Luca:
"Potem tam jest ta kostka na drugiej stronie za owym wybrzuszeniem
w podłodze i po wstaniu mogę ją oglądnąć. Wygląda jak sześcienna
skrzynka ze szkła i fascynuje mnie ponieważ jest wypełniona jakby
czarnym dymem. Wygląda przy tym że zawiera błyskawice w swym
wnętrzu czy coś złotego. Przypomina to przeplatające się przez nią
złote włókna - błyszczące się jasne złoto. Jest ona w kształcie sześcianu,
być może jeden yard szerokości. Nie, jest mniej niż trzy stopy i zawiera
wszystkie te błyskawice w swoim wnętrzu. Jest cała czarna z tymi obiegającymi
ją złotymi żyłkami (Figure 13). Wygląda to jakby błyskawica została
zamrożona w swym locie."
Rys. #D3b (prawa):
Przywidywany wygląd boczny komory oscylacyjnej pierwszej generacji
w kształcie sześcianu. Komory oscylacyjne przyjmowały będą niepozorną
postać szklanej kostki lub kryształowego pręta. Ich przekrój poprzeczny,
a tym samym i kształt zewnętrzny, zależał będzie od generacji do której
dana komora należy. Komory tzw. "pierwszej generacji" będą posiadały
przekrój kwadratowy. Z kolei komory tzw. "drugiej genracji" będą miały
przekrój ośmioboczny, zaś komory "trzeciej generacji" - szesnastoboczny.
Pasma jasnych, zygzakowatych, migotliwych iskier koloru złocistego będą
przebiegały poziomo wokół obwodu wewnętrznego ich ścianek bocznych.
Iskry te będą jakby zamrożone w tych samych pozycjach, aczkolwiek od
czasu do czasu będą one raptownie przemieszczały swój przebieg jak
kłębowisko węży owiniętych wokół swojej zdobyczy. Stąd działająca komora
oscylacyjna będzie sprawiała wrażenie kryształu upakowanego żywą energią,
lub nawet jakiejś istoty zajętej tajemniczymi czynnościami życiowymi.
W zależności od generacji komory, zygzakujące w niej iskry będą wyglądały
nieco inaczej. W komorach pierwszej generacji iskry będą nierównej średnicy -
jedne bardzo grube inne zaś bardzo cienkie, ukierunkowane dosyć chaotycznie,
czasami rozdwajające się, nieprecyzyjnie uwarstwione, oraz wyglądające jakby
wykonane ręcznie przez kiepskiego kowala. W komorach drugiej generacji będą
już jednakowej grubości jakby wykonane przez zegarmistrza na dokładnej
maszynie, aczkolwiek ciągle czasami nachodzące na siebie. Natomiast w
komorach trzeciej generacji będą one równiusieńkiej grubości, uporządkowane
jedna obok drugiej, oraz wyglądające jakby ktoś precyzyjnie nawinął je naokoło
wnętrza komory. Przerywane linie zaznaczają przebieg kolumny pola magnetycznego
wytwarzanego przez tą komorę. Kolumna ta rozciąga się wzdłuż osi magnetycznej
"m" tej komory. Jeśli komora oglądana będzie z kierunku prostopadłego do linii sił tego
pola (tj. dokładnie tak jak została ona przedstawiona na powyższy rysunku) wtedy owe
kolumny pola będą przechwytywały światło i stąd powinny być widziane przez
nieuzbrojone oko jako tzw. "czarne belki" rozprzestrzeniające się z komory w obu
kierunkach i odzwierciedlające jej przekrój poprzeczny - patrz opisy takich
"czarnych belek" przedstawione w podrozdziale F10.4 monografii [1/4], a także
na stronie internetowej
ufo_proof_pl.htm - o formalnym dowodzie naukowym dokumentującym że "UFO istnieją".
Pole to powinno także czynić wnętrze komór nieprzeźroczystym. Stąd oglądana
z boku komora powinna wyglądać jakby wypełniona czarnym dymem. Gdy jednak
oglądana byłaby wzdłuż linii sił pola magnetycznego, prześwit przez nią powinien
być przeźroczysty - za wyjątkiem przypadków pokazanych na "Rys. #D4" - kiedy
dana komora zagina tzw. "strumień krążący" generowany w "kapsule dwukomorowej".
#D4.
Moje dotychczasowe (bezskuteczne) wysiłki
aby móc oficjalnie podjąć budowę działających
prototypów
komory oscylacyjnej:
Od czasu wynalezienia komory oscylacyjnej
w dniu 3 stycznia 1984 roku,
nieustannie podejmuję wysiłki aby móc gdzieś
znaleźć laboratorium w którym wolno by mi
było podjąć oficjalnie budowę tego urządzenia.
Z tego powodu praktycznie każdego roku
składam co najmniej kilkadziesiąt podań
do różnych uniwersytetów oraz laboratoriów
na świecie jakie ogłaszają wolne pozycje
akademickie w obszarach związanych z
generowaniem energii lub silnych pól
magnetycznych. Szacuję, że od czasu
wynalezienia komory oscylacyjnej złożyłem
już około tysiąca podań o takie pozycje.
Niestety, jak dotychczas wszystkie te
moje wysiłki pozostają bezowocne.
#D5.
Jak po zbudowaniu
komora oscylacyjna
zostanie zintegrowana w konstrukcję samochodu:
Jedna komora oscylacyjna NIE jest przydatna
jako akumulator energii. Wszakże cała jej energia
odprowadzana jest na zewnątrz tej komory
w postaci bardzo silnego pola magnetycznego.
Jednak jej użyteczność jako akumulator energii
powstaje kiedy dwa takie sześcienne komory
oscylacyjne zostają złożone razem w konfigurację
zwaną "kapsuła dwukomorowa" - pokazaną poniżej
na "Rys. #D4". Kapsuła taka składa się z jednej
małej tzw. "komory wewnętrznej" (I) - znaczy
"inner" po angielsku, zawieszonej bezdotykowo
przy użyciu wyłącznie sił magnetycznych we
wnętrzu większej "komory zewnętrznej" (O) -
znaczy "outer" po angielsku. Aby zapewnić
bezdotykowe zawiśnięcie komory wewnętrznej
bez niebezpieczeństwa iż dotknie ona i uszkodzi
komorę większą, długość boku "ao" we wnętrzu
"komory zewnętrznej" (O) musi być o "pierwiastek
kwadratowy z 3" razy większa od zewnętrznej
długości boku "ai" w "komorze wewnętrznej" (I),
tj. obie te komory muszą zachować wzajemną
proporcję wymiarową (C9) stwierdzającą że:
ao=ai(sqrt(3)).
W tym miejscu warto z naciskiem podkreślić, że owa szczególna
proporcja wymiarowa (C9) "ao = ai(sqrt(3))" jest
ogromnie istotna z dowodowego punktu widzenia.
Wszakże zezwala ona na potwierdzenie z fotografii
oraz z zarysów powypalanych na ziemi, że
wehikuły UFO faktycznie używają komory
oscylacyjne w swoich systemach napędowych.
Przykłady zdjęć które dowodzą obecności tej
szczególnej proporcji wymiarowej w komorach
oscylacyjnych z napędu wznoszących się UFO
pokazane zostały na "Fot. #C9abcd" ze strony
explain_pl.htm - o naukowej interpretacji autentycznych fotografii UFO w świetle "Teorii Magnokraftu".
Z kolei wypalenie w glebie pozostawione
właśnie przez komory oscylacyjne z UFO
pokazano na "Rys. 7" ze strony internetowej
ufo_pl.htm - o wrogich ludziom UFOnautach i ich technice.
Kiedy obie komory danej kapsuły dwukomorowej wytwarzają
dokładnie takie same wydatki, linie sił pola magnetycznego z
"komory wewnętrznej" (I) formują zamkniętą pętlę z liniami sił
pola z "komory zewnętrznej" (O). Owa pętla z linii sił obu komór
jest zamknięta we wnętrzu kapsuły. Stąd też w takim przypadku
obie komory mogą produkować pole magnetyczne o niezwykle
wysokim wydatku, jednakże pole to w całości "krąży" w obrębie
kapsuły i żadna jego część nie wydostaje się na zewnątrz do
otoczenia. Pole magnetyczne uwięzione w takiej pętli i hermetycznie
zamknięte w obrębie kapsuły jest nazywane "strumieniem krążącym".
W ilustracjach z "Rys. #D4a" jest ono oznaczone jako "C" od angielskiego
"circulating flux". "Strumień krążący" (C) wypełnia niezwykle istotną rolę
w kapsułach dwukomorowych bowiem wiąże on i zachowuje na
potem energię magnetyczną. (Energia ta potem może stanowić
źródło energii dla np. samochodu, magnokraftu, czy wehikułu
UFO napędzanego taką kapsułą dwukomorową.) Stąd "strumień
krążący" (C) w takich "kapsułach dwukomorowych" jest
odpowiednikiem dla "paliwa" we współczesnych urządzeniach
napędowych. W przyszłości budowane więc będą
kapsuły dwukomorowe których główna i jedyna funkcja polegać
będzie właśnie na akumulowaniu energii. Cała energia takich
akumulatorów przyszłości zgromadzona będzie w ich strumieniu
krążącym, tak że na zewnątrz tych kapsuł nie pojawi się żadne
pole magnetyczne.
Energia zawarta w strumieniu krążącym takich
komór oscylacyjnych używanych jako akumulatory
energii, może być łatwo odzyskana poprzez
potraktowanie ich pola magnetycznego jako
uzwojenia pierwotnego dzisiejszych transformatorów.
Stąd energia taka może być bezpośrednio spożytkowana
do napędu silników elektrycznych w dzisiejszych samochodach.
(a)
(b)
Rys. #D4ab: Oto tzw. "kapsuła
dwukomorowa" uzyskana poprzez
złożenie razem dwóch komór oscylacyjnych
ustawianych jedna we wnętrzu drugiej.
Kapsuła taka jest zdolna do sterowania
polem magnetycznym odprowadzanym
przez siebie do otoczenia bez zmiany
ilości zawartej w niej energii.
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Rys. #D4a (lewa):
"Kapsuła dwukomorowa" uformowana z komór
oscylacyjnych pierwszej generacji. Jest ona podstawową
konfiguracją dwóch komór oscylacyjnych formowaną
w celu zwiększenia ich sterowalności. Powstaje ona
poprzez osadzenie dwóch przeciwstawnie zorientowanych
komór oscylacyjnych pierwszej generacji, jedna we
wnętrzu drugiej. Z uwagi na potrzebę swobodnego
"pływania" komory wewnętrznej (I) zawieszonej w
środku komory zewnętrznej (O), boki "ao" i "ai" obu tych
komór muszą wypełniać równanie (C9): ao=ai(sqrt(3)).
Z powodu przeciwstawnego zorientowania biegunów
magnetycznych obu komór kapsuły, tzw. "wynikowe pole
magnetyczne" (R) odprowadzane z tej konfiguracji do
otoczenia, stanowi algebraiczną różnicę pomiędzy
wydatkami jej komór składowych. Zasada formowania
takiego "strumienia wynikowego" została zilustrowana
na "Rys. #D4b". Kapsuły dwukomorowe umożliwiają
łatwe sterowanie wszystkimi atrybutami wytwarzanego
przez nie pola. Przedmiotem tego sterowania są następujące
własności strumienia wynikowego (R): (1) moc pola -
regulowana płynnie od zera do maksimum; (2) okres
pulsowań (T) lub częstość pulsowań (f); (3) stosunek
amplitudy pulsowań pola do jego składowej stałej (ΔF/Fo);
(4) charakter pola, tj. czy jest ono stałe, pulsujące, czy
przemienne; (5) krzywa zmian w czasie F=f(t), np. czy
jest to pole liniowe, sinusoidalne, czy zmieniane według
"krzywej dudnienia"; (6) biegunowość (tj. z której strony
kapsuły panuje biegun N lub biegun S).
Symbole: O - komora zewnętrzna (outer),
I - komora wewnętrzna (inner), C - strumień
krążący (circulating flux) uwięziony we wnętrzu
kapsuły, R - strumień wynikowy (resultant flux)
odprowadzany z kapsuły do otoczenia.
Rys. #D4b (prawa):
Zasada formowania "strumienia wynikowego" (FR)
w "kapsule dwukomorowej" z części "a" tego rysunku.
Zilustrowano przypadek składania razem wydatków
z obu komór "O" i "I" takiej kapsuły w celu otrzymania
strumienia wynikowego "FR" jakiego zmiany w czasie
odpowiadają tzw. "krzywej dudnienia". "Komora zewnętrzna"
(O) produkuje większy wydatek "FN" jakiego zmiany
w czasie (opisane na jego północnym biegunie "NORTH")
reprezentowane są na tym wykresie przy pomocy krzywej
"Fo". Natomiast komora wewnętrzna "I" posiada przeciwstawnie
zorientowane bieguny - patrz część "a" niniejszego rysunku.
Stąd w kierunku w którym panuje północny "NORTH" biegun
"komory zewnętrznej" (O), w "komorze wewnętrznej" (I) skierowany
jest biegun południowy "SOUTH" o wydatku "FS". Zmiany
w czasie wydatku "FS" z komory wewnętrznej "I", reprezentowane
są przez krzywą "FI". Jeśli oba wydatki "Fo" i "FI" o przeciwstawnych
biegunach zostają zestawione razem, wynikowy strumień "FR"
musi reprezentować algebraiczną różnicę ich wartości FR=Fo-FI.
Różnica ta odprowadzana jest na zewnątrz kapsuły dwukomorowej
w postaci właśnie "strumienia wynikowego" (FR) - patrz strumień
magnetyczny oznaczony "R" w części "a" z "Rys. #D4". Cały zaś
wydatek "FI" "komory wewnętrznej" (I) pozostaje uwięziony we
wnętrzu kapsuły w postaci "strumienia krążącego" (C) jaki cyrkuluje
wewnętrznie pomiędzy komorą wewnętrzną (I) i komorą zewnętrzną
(O) - patrz strumień magnetyczny oznaczony "C" w części "a"
z "Rys. #D4". Zauważ że w dalszych rozważaniach kształt wynikowej
krzywej dudnienia "FR" (znaczy "strumienia wynikowego" (R)
odprowadzanego z owej "kapsuły dwukomorowej" do otoczenia)
może być w przybliżeniu reprezentowany przez krzywą zawierającą
składową stałą "Fo" i składową pulsującą "ΔF".
Po przykład dowodu fotograficznego że komory
oscylacyjne z wehikułów UFO faktycznie generują
pole magnetyczne w formie takiej właśnie "krzywej
dudnienia" - patrz "Rys. #C5ab" ze strony
ufo_proof_pl.htm - o formalnym dowodzie naukowym dokumentującym że "UFO istnieją".)
Część #E:
Samochód elektryczny zasilany prądem
generowanym w nim samym przez tzw.
ogniwo telekinetyczne:
Nazwa
ogniwo telekinetyczne
przyporządkowana została do nowego rodzaju
urządzenia telekinetycznego które pobiera
ciepło z otoczenia i zamienia je w prąd elektryczny.
Ogniwa telekinetyczne po ich wbudowaniu w
samochody elektryczne są w stanie dostarczać
prądu elektrycznego wymaganego do napędu
owych samochodów. Mogą więc z powodzeniem
zastępować baterii i akumulatory w dzisiejszych
samochodach elektrycznych. Budowa i działanie
ogniw telekinetycznych opisane zostało na stronach
internetowych
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych, oraz
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Część #F:
Jeszcze dalsze zasady działania używane do napędu przyjaznych wobec natury tzw. "eco-cars":
Zasady działania samochodów opisywanych
w niniejszej części rozwiązują wprawdzie jeden
obecny problem - mianowicie zanieczyszczanie
środowiska. Jednak nie rozwiązują one problemu
kryzysu energetycznego. Wszakże ich istotną wadą
jest, że ich zasada działania nie zawiera w sobie
szansy na definitywne rozwiązanie w przyszłości
problemu zasilania ich w energię. Znaczy nie
obiecuje rozwiązania w rodzaju tego które może dać
podążanie którymkolwiek z kierunków opisanych
wcześniej w częściach #C do #E. Dlatego samochody
opisane poniżej wprawdzie eliminują spaliny ale
tylko odsuwają na później konieczność rozwiązania
kryzysu energetycznego który już wkrótce sparalizuje
naszą cywilizację.
Ostatnio (2008 rok) są też budowane samochody
pneumatyczne napędzane sprężonym powietrzem.
Koszt przejazdu 100 kilometrów jest w nich porównywany
do samochodów elektrycznych i wynosi tylko około kilku złotych.
Jest to koszt głównie prądu który jest wykorzystywany
do nabicia powietrza w butle. Obecne samochody
elektryczne maja wadę w postaci akumulatorów
które trzeba wymieniać co kilka lat, a to są
niemałe koszty. W samochodach pneumatycznych
nie ma tego problemu, więc koszty eksploatacji
są sporo niższe. Samochody te wykorzystują
silniki tłokowe o innej konstrukcji niż spalinowe
aby podnieść ich sprawność. Ważne w nich jest
także odzyskiwanie energii podczas hamowania
samochodu (znaczy pompowanie powietrza z
powrotem do butli). Przykładowe informacje
i animacje przedstawiające pracę takiego silnika
(po polsku) można zobaczyć pod adresem
http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/ekoauto/spr_pow.html.
Zasięgi samochodów pneumatycznych z pojedynczego
naładowania ich butli wynoszą podobno 200 do 300 km,
podczas gdy ich prędkość maksymalna może podobno
przekraczać 100 km/h.
Niektórzy wierzą że ze względu na niskie koszty
eksploatacji są to obecnie najlepsze środki transportu
korzystnego dla naturalnego środowiska. Do ich
najważniejszych wad należy zaliczyć niebezpieczeństwa
wprowadzane wożeniem w samochodzie butli z
wysoko sprężonym powietrzem, czyli jakby wożenia
w nich niewielkich bomb.
#F2.
Samochody napędzane kołami zamachowymi:
W latach 1990-tych spory rozgłos uzyskał
rozwój samochodów napędzanych energią
mechaniczną zgromadzoną w szybkobieżnych
kołach zamachowych. Jak ciągle pamiętam,
na owej zasadzie szybko wirującego koła
zamachowego zbudowano wówczas, oraz
testowano w użyciu, cały szereg autobusów miejskich.
(Z uwagi na znaczne rozmiary, takie koła
zamachowe szczególnie się nadawały do
użycia w dużych rozmiarowo autobusach.)
Projekt zapewne jednak upadł, bowiem
obecnie nic już się nie słyszy na ich temat.
Wszakże oprócz oczywistych zalet, do jakich
należy zupełny brak zanieczyszczeń, owe
samochody na koła zamachowe posiadały
również cały szereg wad. Najważniejsze z
nich obejmowały dużą wielkość (a stąd i ciężar)
owych kół zamachowych, a także niebezpieczeństwa
wynikające z dużych szybkości wirowania
owych kół zamachowych i potencjalnych
zniszczeń jakie uszkodzenie owych szybkobieżnych
kół mogły spowodować.
Część #G:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#G1.
Podsumowanie tej strony:
Każda droga naprawdę się zaczyna dopiero
kiedy zdefiniujemy dokąd zamierzamy dotrzeć.
Niniejsza strona wskazuje kilka celów dla naszej
drogi do zbudowania na Ziemi samochodu który
NIE będzie zanieczyszczał otoczenia, oraz który
będzie tani i dogodny w codziennej eksploatacji.
Warto także okresowo sprawdzać "blogi totalizmu"
z jakich niektóre działają już od kwietnia 2005 roku,
np. pod adresami:
totalizm.wordpress.com,
totalizm.myblog.net,
totalizm.blox.pl/html,
oraz
getablog.net/totalizm.
(Odnotuj że wszystkie te blogi są lustrzanymi
kopiami o takiej samej treści wpisów.)
Wszakże na "blogu totalizmu" wiele ze spraw
omawianych na tej stronie naświetlane jest
na bieżąco dodatkowymi komentarzami i
informacjami spisywanymi w miarę jak nowe
zdarzenia stopniowo rozwijają się przed
naszymi oczami.
Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj.
dra inż. Jana Pająka
(a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka),
pod jakie można wysyłać ewentualne
uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane
tu pytania, podane są na stronie internetowej
o mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk).
Tam również dostępne są adres pocztowy
i numery telefonu autora.
Proszę też odnotować, że z powodu mojego
chronicznego deficytu czasu, ja bardzo niechętnie
odpowiadam na emaile, które zawierają TYLKO
wykonawczo czasochłonne prośby, jednocześnie
zaś dokumentują zupełną ignorancję ich autora
w tematyce którą ja badam. Dlatego jeśli ktoś
wysyła mi jakąs prośbę, proponuję aby w P.S.
do swego emaila udokumentował że faktycznie
zadał sobie trud przeczytania moich stron internetowych.
Efekt takiego udokumentowania można uzyskać
poprzez zdanie "egzaminu" ze znajomości niektórych moich
stron, znaczy albo przez odpowiedzenie na pytania
przywiązane do konkretnych rodzajów próśb,
albo też poprzez odpowiedzenie chociaż na
jedno z następujących generalnych pytań
(proszę sobie wybrać pytanie zależnie od własnych
zainteresowań). (1) Jak teoria zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
wyjaśnia zasadę działania
telekinetycznych urządzeń darmowej energii?
(2) Jakie podstawowe podzespoły formują
"telekinetyczną influenzmaschine", oraz jaka jest
najważniejsza funkcja każdego z owych podzespołów?
(3) Na czym polega, zgodnie z opisami na stronach o
wehikułach czasu oraz o
eksplozji Tapanui
polegają tzw. "oscylacje przestrzeni czasowej"?
* * *
If you prefer to read in English
click on the flag below
(Jeśli preferujesz czytanie w języku angielskim
kliknij na poniższą flagę)
Data pierwszego opracowania niniejszej strony: 25 czerwca 2008 roku.
Data najnowszego jej aktualizowania: 17 sierpnia 2008 roku.
(Sprawdź pod adresami z "Menu 3" czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)